Poniedzialek Rejs do Jodhpuru (ktory, jak sie okazuje, lezy w Rajastanie) byl nawet fajny, ale na route check'u sie tym razem nie popisalem... To chyba nie byl moj dzien. Ale po kolei... W dispatch'u pojawilem sie troche wczesniej niz zwykle, zeby zobaczyc na mapie (szczesliwie wisi na scianie) dokad mam wogole leciec i sprobowac zapanowac nad papierami. Oprocz mnie zaloga skladala sie jeszcze z instruktora - Algierczyka, a na jumpseacie zasiadlo hinduskie dziewcze, ktore co prawda ...
"Tramwaj" odbyl sie bez wiekszych przygod. Jedyna rzecza warta wspomnienia byl NOTAM wystawiony przez lotnisko w Raipurze ostrzegajacy o... mozliwosci pojawienia sie na pasie startowym hien i szakali... :-) No nic, trzeba uwazac... Chociaz przy predkosci 100kt podczas ladowania mam marne szanse na odroznienie, czy zderzam sie z hiena, szakalem, czy tez zwyklym psem, ktorych wszedzie pelno... Inna rzecz, ze w Polsce wcale nie lepiej. Na Okeciu psy z Palucha tez sa czestymi goscmi, a np. ...
Ostatni tydzien, to latanie, latanie i jeszcze raz latanie... Tyle roboty, ze nie bylo kiedy taczki zaladowac. Wspomniany w poprzednim oddcinku rejs do Udaipuru zaczal sie z przygodami - gdy dojezdzalismy busikiem pod samolot przed rejsem, zapalil sie jeden ze stojacych tuz pod samolotem samochodow - i to tak konkretnie - kuba dymu i plomienie, praktycznie pod samym skrzydlem. Oczywiscie pol lotniska zbieglo sie ogladac to wydarzenie, z odleglosci metra... Towarzystwo rozgonila dopiero salwa piany ...
Od powrotu z Indii minely dwa tygodnie – nawet nie wiem kiedy... Wiekszosc tego czasu spedzilem na wznawianiu się do latania w Polsce – zajecia teoretyczne, dwudniowa wycieczka na symulator do Helsinek (w bardzo dobrym towarzystwie) itd. itp... Na linie mialem wejsc w zasadzie dzisiaj, ale zdazylem narozrabiac na zajeciach teoretycznych – w efekcie muszę karnie odrobic wyklady z CRMu w poniedziałek, a latanie najwczesniej od wtorku. Niezbyt dobry poczatek, ale ma to tez swoje plusy ...
Updated 15-11-2009 at 01:44 by layoverlover
Zimowe miesiace byly wzglednie spokojne*, co podowalo, ze w zasadzie nie bylo o czym pisac... Az tu nagle zniecancka blysnelo, huknelo i... znowu znalazlem sie w Bombaju - ku zaskoczeniu wszystkich, w tym nawet troche siebie samego... Powodem jest po czesci fakt, ze moj polski chlebodawca (a konkretniej chlebodawca mojego chlebodawcy) postanowil zrezygnowac z czesci malych ATRow, co m.in spowodowalo, ze nie bardzo wiadomo co zrobic z ok. 30 pilotami (zwolnic troche szkoda, a wykarmic nie ma czym...). ...