VIDEO »   Red Arrows RIAT 2024        GALERIA »   Zapraszamy do umieszczania zdjęć w naszej galerii   

Zobacz kanał RSS

tam gdzie pieprz rośnie...

13 May 2009, 20:41

Ocena: 2 głosów, 4.50 średnio.
przez w dniu 29-10-2009 o 20:07 (2246 Odsłon)
Poniedzialek

Indyjskie ATC, znow pokazalo na co ich stac - szczegolne gratulacje naleza sie zwlaszcza kontrolerom z Goanskiego lotniska Dabolim... Perwsze schody pojawily sie podczas podejscia do ladowania w Goa, w postaci wyjatkowo niezbornych wektorow... Krecilismy sie po calym podejsciu jak g... w przereblu, zmieniajac predkosc od "minimum clean" do "maximum permissable" - wszysko dlatego, ze mielismy "az" 3-cia kolejke do ladowania... Jeszcze ciekawiej bylo na odcinku powrotnym. Zaczelo sie jeszcze przed pasem, gdzie stalismy w oczekiwaniu na "clearance" dobre 15 minut mielac bez sensu powietrze smiglami i puszczajac niepotrzebnie w atmosfere jakies 100 kg paliwa. Clearance, gdy sie wreszcie pojawil, okazal sie wyjatkowym dziwolagiem: Mamy po starcie przechwycic kurs mniej wiecej pod katem prostym od naszej trasy, wznosic sie do poziomu FL60, a wogole nasza granica zezwolenia, to 30ta mila od lotniska. Co dalej? Nie zadaje dodatkowych pytan - postanawiam startowac, zanim sie rozmysla.... Jakis czas po starcie dostajemy polecenie "Proceed on track, climb to FL090". Ale ktory track? Po wyjasnieniach okazuje sie, ze kontrolerowi chodzilo o track do VORa BBM, lezacego na naszej trasie, tylko zapomnial nam powiedziec... To juz cos - lecimy w ogolnie dobrym kierunku... Poziom FL090 jest wyjatkowo niewygodny - przy predkosci 220kt termika trzepie nami jak cholera, dziewczyny placza, ze nie moga zrobic serwisu, a silniki na tej wysokosci zlopia paliwo jak smok wawelski. Nie chca nas puscic wyzej, bo nad VORem BBM w poprzek ma przelatywac jakis samolot na FL110. Slusznie i naukowo, gdyby nie fakt, ze ow samolot ma tam przelatywac jakies 10 minut po nas... Prosimy o wyzszy poziom - pada sakramentalne "stand by for coordination with Mumbai". Po 10 minutach Goa oswiadcza beztrosko, zebysmy sami sobie to zalatwili. Tere-fere-kuku - predzej mi kaktus wyrosnie, niz uslysze oddalony o 250 mil Bombaj z poziomu FL90. Probujemy przez HF-ke, ale to tradycyjnie nie daje rezultatu - po cholere wogole wozimy to urzadzenie?! Po jakims czasie udaje nam sie nawiazac lacznosc na VHF z innym samolotem, ktory leci wyzej i jest w kontakcie z Bombajem - przekazuje nasza prosbe. Odpowiedzi w zasadzie mozna bylo sie spodziewac "for higher level contact Goa", czyli w wolnym tlumaczeniu "mamy was w d...". To juz 40 minuta lotu w turbulencji i na poziomie ponizej MEA (Minimum Enroute Altitude), w cholera wie czyjej przestrzeni powietrznej. Dawno minelismy VOR BBM i z Goa juz nie mamy lacznosci. Mam dosc i postanawiam zastosowac procedure utraty lacznosci - prosze tylko przekazujacy samolot, aby POINFORMOWAL Bombaj, ze wznosimy sie naszego planowego FL170 - to juz ich problem co z tym zrobia. Mam ochote jeszcze po zlosci ustawic squawk 7600 i zrobic pelne "communication failure", ale nie mam ochoty pisac pozniej raportow... Po zajeciu FL170 udaje sie w koncu nawiazac lacznosc z Bombajem - tylko po to, zeby nas przeslali na kontrole Shamshabad. Dopiero ta ostatnia jest do ludzi podobna - gada w miare sensownie i nawet daje nam zrobic zgrabnego "visuala" na pas 27 w Hyderabadzie

Po powrocie do domu mam godzine na spakowanie sie i spowrotem na lotnisko - razem z kolega lecimy do Delhi na nasze egzaminy... Caly lot mija nam na przegladaniu pytan egzaminacyjnych. Problem polega na tym, ze mamy 3 zestawy z powtarzajacymi sie pytaniami - w kazdym z nich jako poprawne zaznaczone sa inne odpowiedzi - i badz tu madry...

Wtorek

Wstaje o 8-mej rano mocno niewyspany. Na lotnisku pojawiamy sie o 9tej i jestesmy jako jedyni na czas. Najpierw o prawie godzine spoznia sie nasz przewodnik z firmy, ktory ma nam zrobic briefing i asystowac w DGCA. Pozniej spoznia sie nasz kierowca. W efekcie na egzaminy przyjezdzamy spoznieni o ponad pol godziny. To sie i tak okazuje za wczesnie - kolejne pol godziny czekamy na korytarzu, az wydrukuja nam testy i posadza w sali. Sala egzaminacyjna to, jak sie okazuje, pokoj Rejestru Personelu Lotniczego - pelen stolow pokrytych stertami teczek personalnych hinduskich lotnikow. W tym wszystkim uwija sie ok. 10ciu inspektorow przekladajac rozmaite papiery. Zostaje posadzony przy jednym z biurek, a inspektor po prostu rozgarnia na boki jakis stos teczek, robiac mi miejsce do pisania... Folklor na calego :-) Test nie jest trudny, Koncze go po ok pol godzinie i oddaje inspektorowi W tym momencie popelniam straszna gafe - nieswiadomie podaje test LEWA reka za co dostaje opierdziel od naszego przewodnika z firmy. To podobno bardzo niegrzeczne z mojej strony, tylko skad ja to mialem k... wiedziec?! Wyniki maja byc jutro - wydaje mi sie, ze wiekszosc pytan mialem o.k., ale z tymi testami to ponoc loteria. Jak ktos ma pecha, to i tak nie zda... Coz, napisalem najlepiej jak umialem. Moge miec tylko nadzieje, ze inspektor sie nie obrazil na tyle, zeby mnie oblac...

Umieść "13 May 2009, 20:41" do Facebook Umieść "13 May 2009, 20:41" do Google

Kategorie
Bez kategorii

Komentarzy