01 March 2010, 11:05
przez
w dniu 01-03-2010 o 10:05 (2730 Odsłon)
No i jestem spowrotem w BOM...
Poki co idzie w miare zgodnie z planem - udalo sie odebrac paszport, zrobic badania i nawet jeszcze odwiedzic Kazika w Krakowie... Podroz z przygodami. Po pierwsze z Krakowa do WAW nie polecial moj bagaz (a konkretnie 20 kilo sloikow z zupkami dla Kazika). Mial byc doslany do WAW popoludniowym samolotem, ale ja w tym czasie mialem juz byc w drodze do Londynu... Ku memu zaskoczeniu okazalo sie, ze w takiej sytuacji przewoznik ma obowiazek dostarczyc moj bagaz w d o w o l n e, wskazane przeze mnie miejsce na swiecie... Pomimo, ze rejs byl na trasie KRK-WAW (w dodatku na bilet pracowniczy), moglem sobie zazyczyc wyslanie bagazu do BombajuFajnie, nie wiedzialem ze tak mozna... A jak sie jeszcze okaze, ze ta walizka faktycznie tu do mnie trafi, to bedzie jeszcze fajniej... Bo na razie proby ustalenia jak i skad mam go odebrac przypominaja dialog z "Poranku Kojota":
- "Zadzwonimy do Pana..."
- "Ale... ja nie mam telefonu!"
- "Zadzwonimy..."
W Londynie z kolei to ja narozrabialem, bo zasiedzialem sie co nieco w polozonym nieopodal lotniska Heathrow pubie "The Pheasant" (polecam goraco!) i na samolot zdazylem w ostatniej chwili. Sprawy nie ulatwil fakt, ze bilet mialem omylkowo wystawiony na inny rejs, czym doprowadzilem Pommy, nasza (skadinad przesymatyczna) Station-Managerke na skraj zalamania nerwowego:
"Captain Layoverlover, I remember you! Whenever you show up it ALWAYS spells trouble!!!"
Co mialem odpowiedziec... w sumie, to miala racje...No ale nic... Jeszcze raz mi sie udalo...
Dzis mam wolne - bo w Indiach jest swieto Holi, czyli w skrocie ogolnonarodowa nawalanka sproszkowanymi farbami, polewanie woda (zeby sie farba ladnie rozpuscila) i chlanie browarow od samego rana. W sumie fajnie, tylko strach wyjsc na ulice, bo pozniej tego swinstwa nie mozna domyc z siebie przez tydzien (a na ubraniach zostaje na zawsze). No i te farby, to jakies straszne chemikalia - jutro w gazetach napisza ile to dzieci trafilo na oddzialy intensywnej terapii z ciezkim zatruciem. Tak jest co roku... W tym roku nie jestem juz taki odwazny, zeby swietowac Holi w okolicznych slumsach, ale w zeszlym owszem... Ponizej kilka zdjec przyblizajacych ducha tego pieknego swieta
![]()














