Przemek Saleta najcięższe wyzwania
przez
w dniu 29-10-2014 o 10:51 (3026 Odsłon)
Od jakiś 4 tygodni w każdą środę o 22 kanał National Geographic emituje program pod tytułem Przemek Saleta Najcięższe Zadania. Normalnie nie podjąłbym tematu gdyby nie dotyczył on pracy na lotnisku. Tak się jednak zdarzyło, że 2 odcinek przedstawiał pracę na Lotnisku w Modlinie. Po obejrzeniu go stwierdziłem, że coś jest w nim nie tak. Nie miałem czasu nad tym myśleć bo byłem w takim ferworze pracy, że liczyło się tylko odbębnić swoje i odpoczywać i jeszcze raz odpoczywać. Dopiero niedawno dotarło do mnie, że pokazane w programie czynności, a przynajmniej te które dotyczyły bezpośrednio zbierania bagażu i obsługi samolotu są trochę naciągane. A najgorsze jest w tym wszystkim to, że ile by człowiek słów nie użył opisując swoją pracę i z jakim kunsztem by to uczynił nie ma szans w konfrontacji z kilkoma minutami wyemitowanymi w telewizji. Zatem muszę jak najszybciej zabrać głos i poodkręcać pewne sprawy, bo a nóż za chwilę znajdzie się ktoś kto po obejrzeniu odcinka i z tak nabytą wiedzą, zacznie mnie uczyć mojej pracy.
Sortownia.
Pierwszą, rzeczą na którą trzeba zwrócić uwagę jest zbieranie bagaży. Sortownia w Modlinie przypomina stara sortownię w Warszawie i jest o tyle dobra, że nie jest w stanie się zapchać. W związku z czym praca przy zbieraniu bagaży jest o tyle łatwiejsza, że nie trzeba bagaży przy ich dużej ilości wyszarpywać z pod siebie. Druga rzecz: układanie i liczenie bagażu. Z tego co się orientuje w końcu pracuje w tej samej Firmie, mamy w Modlinie skanery do rejestracji bagażu, czemu go nie użyto, nie wiem, może po to aby zdramatyzować nieco to zadanie. Normalnie pomijając skanowanie tzw. stikery, czyli drobne paseczki z kodem kreskowym i numerem bagażu, przykleja się i u nas do kartki, ale kartka ta ma odpowiednio przygotowaną stronę z naniesionymi kratkami i odpowiednią kolejna numeracją, po to aby właśnie nie pomylić się w liczeniu bagaży. Normalnie też nikt nie stoi nad pracownikiem, ani nikt go nie popędza, a już na pewno nie NEON chyba, że bagaż został nadany w ostatniej chwili i jest mało czasu aby go dowieźć pod samolot i załadować. Nawet jednak w takich przypadkach pierwszy kto powinien o tym wiedzieć to brygadzista czyli JA i wtedy znając wszystkie uwarunkowania, a przede wszystkim mając łączność z ekipą pod samolotem, wydaję dyspozycje co z dana sztuką zrobić.
Skoro liczenie bagażu ma swoją procedurę to i układanie go na przyczepce też ma swoje zasady. Nie rzuca się go byle jak i byle gdzie aby na przyczepkę, ale po pierwsze wypukłą stroną do dołu i jak się da wywieszką w stronę miejsca z którego patrzy się na bagaże. W przypadku wycofania jakiejś sztuki jest ją dużo łatwiej i szybciej znaleźć. I na koniec, Panie Przemku przy 23 bagażach to ja się nawet nie zgrzeję, wspominałem już kiedyś o rekordzie bagażowym na Ryanar’ze, proponuję zmierzyć się z ponad 100 bagażami na 4 przyczepkach. A tak na absolutny koniec opowieści z sortowni, nie wierzę aby trzeba było ciągnąć tą przyczepkę do ciągarki, a jeśli już to dla większego dramatyzmu trzeba było mieć ją całą załadowaną, wtedy dopiero jest zabawa, a już w szczególności jak dyszel nie jest nasmarowany. Dla wszystkich tytułem komentarza wg. przepisów BHP mężczyzna nie może ciągnąć po płaskiej utwardzonej powierzchni więcej niż 400 kg, czyli równowartości ciężaru przyczepki z 5 bagażami.
Obsługa samolotu.
Utarło się, że samoloty RYR’a obsługuje się bez taśmy bagażowej. Robi się tak zapewne z ekonomicznego punktu widzenia, bo w końcu dodatkowy sprzęt specjalistyczny pod samolotem to dodatkowe pieniążki do zapłacenia. Ma to jednak swoje wady, np: do samolotu (bagażnika) trzeba wejść, ale jak to zrobić nie mając do tego nawet podstawki, w końcu podłoga bagażnika w 738 to jakieś 140 cm od gruntu, nie każdy musi być gimnastykiem sportowym. Opuszczanie bagażnika też nie jest bezpieczne, przekonał się o tym kolega który na pamiątkę tego wydarzenia dostał ksywkę BATMAN, ale już o tym kiedyś pisałem. Podjeżdżanie pod sam samolot z przyczepką bagażową też niesie za sobą pewne niebezpieczeństwo, chociażby uszkodzenia poszycia kadłuba, trzeba bardzo uważać. Czemu nie pokazano Pana Przemka w bagażniku nie wiem, ale byłoby to bardziej interesujące niż ciąganie przyczepy (niedozwolone) w sortowni. W tym kontekście także przeciąganie schodów na pole techniczne jest bezsensowne bo po to schody maja dyszel aby zrobiła to ciągarka. I ostatnia uwaga z tego co pamiętam, pod samolotem, a w szczególności samolotem w krótkiej rotacji zawsze jest głośno pracuje APU, więc i przepisy nakazuję mieć słuchawki na uszach, a z tego co pamiętam Nasz Główny Bohater ich nie miał, w Warszawie dostałby ostrą reprymendę z zesłaniem do sortowni włącznie.
Tak więc tak czy siak zapraszam Panie Przemku do Sortowni na Lotnisku im. F. Chopina tam się dopiero dzieją najcięższe zadania, Modlin przy tym to sanatorium![]()












