VIDEO »   Red Arrows RIAT 2024        GALERIA »   Zapraszamy do umieszczania zdjęć w naszej galerii   

Zobacz kanał RSS

Wieści z Nory - O pracy i życiu oczami czterdziestolatka

NOC z Sevillą

Oceń wpis
przez w dniu 31-05-2015 o 21:00 (2282 Odsłon)
Pierwsze wieści, że coś grubego może się zdarzyć 27 maja oznajmił nam kierownik. Że finał ligi Europy, że spodziewamy się 9 tys. Kibiców, że może tylko z bagażem, ale jeszcze za wcześnie i różne takie tam. Nie przywiązałem dużej uwagi do tych wiadomości, dopóki cos mnie nie tknęło i spojrzałem w grafik, nosz w mordę jeża, to przecież Ja będę miał tę NOC. Pierwszą myślą było to że: przerąbane będą mieli Ci co będą odprawiać rozentuzjazmowanych kibiców, druga myśl przebiegła mi po głowie zanim przebrzmiała poprzednia, a co jak jednak będą bagaże, chociaż na połowę spodziewanych gości? Zrobić normalną Nocną robotę a potem zająć się bagażami, będzie ciężko.

Niestety, nie dane mi było się nad tym zastanawiać zbyt długo, dla zwykłych śmiertelników praca 5 dni pod rząd to norma, a na lotnisku to ultra maraton, i to nie fizyczny (chociaż może i też ) ale głównie emocjonalny, po którym nie rzadko samo z siebie wyrywa się: znów się udało, i to kilka razy dziennie. W natłoku spraw codziennych, jedyne co mnie żywo interesowało, to ile i jakich samolotów przyleci. Wiedza ta pomogłaby mi przygotować się do spodziewanego logistycznego młynu (pod warunkiem jak byłyby bagaże). Stąd każda informacja była na wagę złota chociażby ta o dwóch sztukach JUMBO, w końcu handling musi być o takich nie typowych samolotach powiadomiony wcześniej. Okazało się, nawet, że wiedziałem o nich wcześniej niż nasz Forumowy METEOROLOG lingus 77 (sorry tak mi się skojarzyło, bo jak ktoś coś wcześniej zapowiada to z reguły meteorolog).

Mecz meczem, ale w organizacji Naszej pracy, wynikły drobne zmiany związane z oddaniem nowej sortowni i okazało się, że zmiany te jakimś dziwnym sposobem musiałem dostać na pierwszy ogień ja przychodząc rano we wtorek do pracy. Nadchodząca noc zeszła na drugi plan, zaś na pierwszy wysunął się intensywny kurs błyskawicznego przemieszczania się z jednego krańca starej sortowni do drugiego. A O CO CHODZI, pewnie zapytają wszyscy, a o to że odkąd większość rejsów wizz’ira przeniosła się do nowego miejsca, dawny sorter, na którym pracowaliśmy bardziej intensywnie będzie tym razem wykorzystywany tylko dla lini obcych, a Rejsy lotowskie, znajdują się na drugim sorterze. W związku z tą zmianą poranna Luftchansa była na jednym krańcu sortowni, a rejsy które leciały w okolicach 7:15 i później na drugim. Oczywiście samo latanie z jednej strony na druga było już trenowane, ale żeby jeszcze do tego dołożyć wysyłkę końcówek to już trochę przegięcie. Tym większe, że tzw. waga jest zlokalizowana właśnie tam gdzie po staremu było najbliżej, a w obecnej lokalizacji jest najdalej. Kolega który przyszedł o 10 usunął tę niedogodność, bo zajął się wysyłką końcówek, nie załatwił jednak sprawy do końca bo po mojej stronie były takie rejsy wokół których, a zwłaszcza po 13, trzeba było zaangażować mnóstwo dodatkowych wozaków tak do wystawiania jak i do co większych końcówek.

W przerwie pomiędzy jedna falą wylotów a drugą, pobawiliśmy się trochę z kolegami systemem i wyszło, że na dzień następny do godzin południowych czeka lotnisko prawdziwy nalot samolotów z Sevilli, w tym 2 Jumbo jet-y oraz jako niespodzianka widniało kilak samolotów Entera. Ja wiem, że czasami latają one po Europie, ale, że by wszystkie 5 czy 6, niektóre musiały przylecieć z Polski, a to przecież kosztuje, ale cóż kto bogatemu zabroni. Wieczorem dla pewności zajrzałem na forum i tu poważny kamień spadł mi z serca, okazało się że będą nie tylko te samoloty, które mieliśmy w systemie, a to oznacza że inne firmy też będą miały robotę, więc ulga nie będziemy sami. Jedyne co nie można było teraz w żaden sposób wyeliminować to obecność bagaży wraz z kibicami. I jako że nie mogłem w tej chwili nic zrobić, postanowiłem dobrze przygotować się do NOCy. Z grubsza robie tak nie śpię długo w nocy przed nocą, rano nie jem śniadania lub tylko przekąszę coś drobnego, potem basen do utraty tchu i sił w ciele następnie mocna dawka kalorii ( kanapki, wywołują u nie senność) i dla pewności, że pośpię kilka godzin nieduża dawka usypiaczy.

NOC na 21 a więc wyjazd przed 20 i pierwsza, rzecz w pracy to obejrzeć czy samolociki wiadomo skąd coś przywiozły, ulga po sprawdzeniu była wielka były bez bagażu. Kolejna więc myśl zrobić rozeznanie co i gdzie trzeba poprzewozić na nocy, a w międzyczasie kawa. Jak wyjechałem służbową Dacią na płytę trochę zmartwiłem się że 747 jest umieszczony na tak mało przyjaznym stanowisku jak 71 lub 72, miałem nadzieję, że 2 był w bardziej dostępnym miejscu. Dojeżdżając do Cargo widać Go było już z daleka, więc ni z tego ni z owego podjechałem sobie nieśmiało na nowe stanowiska Cargo. Ponieważ 777 Euroatlantic’a był już w Warszawie, więc skupiłem się na największym samolocie i już już chciałem wysiadać jak pojawił się, ten cholerny mercedes. Kto to był i co robił nie wiem ale jakbym miał przez niego mieć kłopoty choćby chwilowe, to wolałem odpuścić na chwilę tym bardziej, że nie wziąłem radia. Fotki jakie porobiłem były tylko przez szybę, więc zawróciłem ale żal mi było okazji, więc wróciłem się jeszcze na chwilę. Mercedesik stał tam jednak dalej więc krzyknąłem tylko do najbliższych fotografujących, o której startuje bo przecież wiedziałem (system) i pojechałem obejrzeć spotkanie piłkarskie, i przy okazji wypić nie jedyną tej nocy kawę.

Już po zakończeniu zwyczajowych w tym dniu odlotów, po odprowadzeniu ciągarek i ponownym policzeniu małych wózków pod kontenery, coś trzeba było robić, a okazja o dziwo zjawiła się sama z siebie, przeholowali bowiem w międzyczasie Jumbo z Cargo na stanowisko na wprost sortowni. Te maszyny mają coś w sobie, z bliska mógłbym na nie patrzec i patrzeć i dobrze że patrzyłem dłuuuugą chwilę bo w międzyczasie okazało się , że zjawiła się załoga, a pierwsze co zrobiła to przeczyściła sobie szyby kokpitu. Dowiedziałem się wtedy że co jak co ale seria 400 ma w kabinie szyberdach. Nie ma co niezła fura, a zapomniałem wyjaśnić skąd ten szyberdach, otóż przez niego któryś członek załogi, wystając do pasa polewał szyby wodą z butelki a kolejny włączył wycieraczki, tej wody okazało się tak dużo, że nawet profesjonalna ekipa focąca grubasa robiła to z oddalenia. Jak uspokoiło się nieco pod samolotem zrobiłem sobie fotki i ja. Musze wam powiedzieć, że przednie kółka są także relatywnie małe jak w a380, za to bardzo szorstkie.

Noc powoli mijała i jak już naprawdę zrobione było prawie wszystko postanowiłem dowieźć sobie jeszcze przyczepek, jeden kurs z bagażowymi na sortownie drugi z Cargowymi na pole techniczne przy stanowisku 24. Drugi kurs nie poszedł tak sprawnie jak pierwszy, bo po pierwsze z powodu blokady drogi serwisowej wzdłuż terminalu musiałem jechać tą za samolotami, a po drugie wyjeżdżając na nią obok jumbo dostrzegłem, że przymierzają się do jego wypychania. Dobrze że ciągarka była dość szybka a samolot niezbyt szybko ruszył do kołowania. Wpadłem tylko do pokoju i z hasłem kto chce zobaczyć start Wielgusa, za mną. Liczyłem na start z krótkiego pasa, ale zawiodłem się, pojechał drogą wzdłuż dłuższego pasa , potem obok stanowisk cargowych , wykręcił na początku drogi startowej o poszedł na tyle sprawnie, że oderwał się przed krzyżówką. Ładnie tylko że ciemno i start mógł nie do końca nagrać się wyraźnie przy tym świetle. Drugiego postanowiłem nagrać już z innego miejsca, bo liczyłem, że odkołuje dużo później. Ledwo jednak wróciliśmy ze startu jednego, a już zbierał się drugi, prawie żadna zmiana światła tylko pozycja do nagrywania lekko lepsze bo z okolic stanowiska 48 gdzie jest trochę bliżej do DS. niż z Cargo. Ujęcia lepsze ale i tak niewystarczające bo jak tu oddać leniwie oddalającego się kolosa w bladym świetle budzącego się wschodu słońca, jak aparat nie ma przybliżenia.

Jumbo jet’y te jednak nie wszystko, choć już oczywiście nie tak lotniczo emocjonujące. Największe zdziwienie wzbudziło we, mnie ogromne opóźnienie wszystkich samolotów, bo o ile 747 miały startować jako ostatnie poleciały w środku stawki, przypuszczalnie winę za to ponoszą sami kibice, 24 godz na nogach wysiłek przy dopingowaniu swojej drużyny, w końcu „napoje energetyczno-usypiające”, a nogi wtedy nie chcą nigdzie iść. Jednak mi to nie przeszkadzało większość poszła bowiem już w czasie, a na to zawsze się milej patrzy. Mimo dziwnej pory pracy mógłbym taką NOC jeszcze powtórzyć, tylko więcej dużych proszę.
lingus77, Marcos, tartal and 10 others like this.

Umieść "NOC z Sevillą" do Facebook Umieść "NOC z Sevillą" do Google

Kategorie
Bez kategorii

Komentarzy

  1. Awatar lingus77
    • |
    • permalink
    Ok może być METEOROLOG