Opowieści z sortowni oraz przemyślenia dotyczące otaczającej mnie a często niesprawiedliwej rzeczywistości.
Dzisiejszy wpis został „niejako” sprowokowany przez forumową koleżankę. Zgodziłem się chętnie, tyle tylko że po dwóch dniach zrozumiałem dopiero dlaczego to zrobiłem, Zapłon godny ślimaka, ale w pracy dzieją się takie, rzeczy, że człowiek nie ma już sił myśleć o niczym. Cóż więc takiego objawiło się w tej mojej ogolonej główce. Nie licząc przypadku tekstu dla PPL-u o sortowni, od czasu studiów (a to już przecież kilka lat) nie pisałem jeszcze nic na zadany przez kogoś konkretny temat. ...
Tak zmienia nam się sortownia i to na kilka sposobów. Po pierwsze w finalną fazę wchodzi budowa starego/nowego terminala, a przez to i jego części „NORNEJ”, widziałem już jej plan i w porównaniu do starego terminala będzie tam zdecydowanie lepiej dla pracujących w niej osób, bo dla odbierających będzie tylko nowocześniej. Może to i nawet dobrze, że taśmy będą na jednym poziomie z wyładunkiem, będzie szybciej a na pewno łagodniej dla walizek i nart. Po drugie rośnie w siłę ...
Słyszeliście chyba o takim programie, w końcu Telewizja Polska dociera do największej części kraju. Nie jest może arcy-ciekawa, ani tak profesjonalna jak BBC, ale wywiera znaczący wpływ na oglądających ją Ludzi. 21 Marca tego roku byłem wraz z rodziną na nagraniu tego programu. Pierwsze pytanie jakie ciśnie się na Usta to na pewno jak ty się tam dostałeś. Nic prostszego, jestem bowiem zwolennikiem teorii(nie tylko tej jednej oczywiście i wykreślcie sobie łączenie mnie z tą poronioną teorią ...
Jak już niedawno wspominałem kończą mi się tematy lotniskowe do omówienia. Tek jednak kto sądzi, że nic ciekawego nie dzieje się u mnie na podwórku (znaczy się na lotnisku) jest w błędzie. Istnieje bowiem mnóstwo ciekawych drobnych zdarzeń, które potem w czasie krótkich przerw w pracy opowiada się kolegom aby albo przełamać nudę oczekiwania bądź zgoła czymś nietypowym zabłysnąć. Zdarzenia te nie zmieniają lotniska jako takiego ale tworzą klimat, którego, komuś kto tu nie był, nie da się opowiedzieć. ...
No właśnie jak to się skończyło. Niektórzy sami mogli się tego domyśleć chociażby po przerwaniu tak owocnego we wpisy okresu z przełomu lutego i marca. Więc jeszcze raz potwierdzam problemy zdrowotne (twarzowe) się skończyły, z tym, że jakbym nie miał w związku z tym paru refleksji to bym w ogóle gęby nie otwierał (chociaż przecież już całą mogę hehe). Najpierw jednak krótkie przypomnienie chronologicznie. Czwartek na początku lutego zaistnienie objawów, dwa dni na samoprzejdzie, niedziela ...