Opowieści z sortowni oraz przemyślenia dotyczące otaczającej mnie a często niesprawiedliwej rzeczywistości.
Najbliższe trzy wpisy nie będą miały charakteru stricte „Norowego”, ale będzie na pewno coś o lotnictwie oraz garść informacji które mogą się wielu osobom w najbliższym czasie przydać i oczywiście jej bohaterem będę ja. Jest jeszcze jeden powód, dla którego będzie tak jak będzie ale to jak zwykle wyjdzie za kilka wpisów. Urlop tego roku jak zwykle był zainspirowany urlopem zeszłorocznym, bo jak tu być we Włoszech to dlaczego nie w Chorwacji. Jak już kierunek był jasny pozostało ...
Miałem wtedy kilkudniowy zestaw pracy pomiędzy 14 a 22:30 i nie spodziewałem się niczego innego niż to, że będę na przylotach. Tam się już okopałem, obyłem i czuje się swobodnie. A tu nagle przy wspaniałym słonecznym dniu, nagle nie chciało mi się iść do pracy, byłem jakby niewyspany (chociaż niewyspany nie byłem), trochę zmęczony (bo i prawda) ogólnie taki zniechęcony i rozbity. Powodów takiego samopoczucia długo nie szukałem, po przyjściu do pracy patrzę na przydział i co nie ma mnie tam gdzie ...
„TO” zdarzyło się dwa dni temu. Cały czas mam przyloty, więc i mechanizm przeczuć działał już jak należy. Oczywiście sprawdzał się doskonale aż do tego DNIA. Po wieczornej fali przylotów, poszedłem do tzw. „Akwarium” coś przekąsić. Później już nie można, bo ledwo starcza czasu by wszystkie rejsy opisać. Gdy tak siedziałem sobie, nagle przez radio koordynatora przepłynęła elektryzująca wiadomość, której konsekwencje, błyskawicznie przeleciały mi przez Głowę. Jak zwykle przy ...
Może nie powinienem tego opowiadać, żeby nie zapeszyć, ale stało się niedawno coś co przynosi mi jak na razie wielką satysfakcję: dostałem propozycję awansu. Dziwić może wielu dlaczego się tym tak ekscytuję, ale gdyby Ci zainteresowani mieli możliwość poznania relacji panujących w mojej Firmie, mogli by dojść do wniosku, że coś takiego jest w ogóle niemożliwe i to jest w tym wszystkim najciekawsze. Zgrały się wszystkie możliwe okoliczność, przy czym tylko jedna z nich była zależna bezpośrednio ...
To znowu ja. Dość długo się nie odzywałem, ale ma to swoje wytłumaczenie o którym napisze w następnym wpisie. A tymczasem pewnie niektórzy pomyśleli, że chłopakowi woda sodowa uderzyła do głowy, napisał artykuł i stał się wielkim redachtorem. A tymczasem jakby ktoś uważnie czytał poprzednie wpisy zaczął się sezon a więc i nadgodziny. A skoro nadgodziny to więcej zarobionych pieniędzy ale i czasu na obserwację, której cząstką chcę się podzielić. Dzisiaj o RYANAIR w Warszawie. Odkąd pamiętam ...