Uroczystości w Krakowie 18/04/2010
przez
w dniu 08-05-2010 o 11:48 (2342 Odsłon)
Jak przystało na dobrego spottera, reportera serwisu lotnictwo.net.pl, nie można było pozwolić sobie na opuszczenie przylotów VIPów na uroczystości pogrzebowe w Krakowie. Lista gości była bardzo obiecująca. Miałem nadzieję, że wreszcie złapię AFO (Air Force One) i parę innych rarytasów czyli Iła 96, B707 i wiele innych metalowych cacek.
Aby mieć możliwość przekazywania relacji z przylotów zorganizowaliśmy sobie akredytację, która miała nas ochronić przed ścisłym kordonem policyjnym. Złe wieści pojawiały się z Islandii. Wulkan o specyficznej nazwie Eyjafjallajokull totalnie wstrzymał ruch lotniczy w europie. Pył wulkaniczny, który rozprzestrzeniał się wraz z wiatrem był elementem niebezpiecznym dla samolotów a w szczególności tych z napędem odrzutowym. Paradoksalnie największe stężenie tego pyłu było powyżej 6 tyś metrów więc loty wg IFR były tutaj mało realne. Pozostało latanie z widocznością a to przy rejsowych przelotach było mało realne. Abstrahując od powyższego przypominam sobie incydent lotniczy z udziałem B742 BA reg.G-BDXH. W 1982 roku lot BA 9 wpadł w chmurę pyłu wulkanicznego z wulkanu Java. W efekcie zgasły wszystkie 4 silniki a na samolocie były widoczne iskry. Piloci próbowali uruchomić silniki ale bez skutku. Załoga przygotowywała się do wodowania ale ok 3 tyś metrów nad ziemią udało się uruchomić silniki i maszyna mogła znów nabrać wysokości. Ponownie wlecieli w chmurę pyłu i ponownie zaczęli tracić silniki. Kapitan podjął decyzję o zmianie pułapu lotu co spowodowało ponowne uruchomienie wszystkich 4 silników. Załoga podjęła również decyzję o lądowaniu w Dżakarcie. Całość odbywała się w nocy. Przy podejściu okazało się, że przez szybę nie widać świateł podejścia i pasa lecz jedynie łunę lotniskowych świateł. Po wylądowaniu okazało się, że kadłub (w tym szyby kokpitu) i wszelkie powierzchnie skrzydeł, statecznik pionowy były wypiaskowane. W silnikach były potężne grudy zbitego w kamień pyłu wulkanicznego. To są właśnie skutki latania w pyle wulkanicznym i właśnie przez ten pył przylot wielu VIPów był zagrożony.
Ok wróćmy do naszego wypadu. 17/04 około godziny 13 podejmujemy z Witkiem ostateczną decyzję. Jedziemy do KRK. O godzinie 15 wyjazd z POZ i podążamy moją starą ulubioną drogą czyli Poznań-Jarocin-Pleszew-Kępno-Olesno-Lubliniec-Tarnowskie Góry-Pyrzowice-Katowice-Kraków. Podczas drogi nadal nie ma informacji o tym czy ktoś odwołał przylot czy nie. Przejazd koło Pyrzowic kończy się szybką wizytą na EPKT. Lotnisko jest martwe. Przez zakaz lotów na płycie stoi parę Wizzów i jeden LOT Charters. Wszystkie mają założone osłony na silnik. W terminalu jedynym żywym elementem jest różowy kolor pojawiający się na różnych tablicach informacyjnych. Po 15 minutach jedziemy dalej. Na bramkach w KRK dostajemy telefon od kolegów Airlinera i Staforda, którzy namaszczają nas informacją o tym, że AFO nie będzie i kolejni przywódcy rezygnują z przylotu. W sumie można było się tego spodziewać. No ale ok. Jak już jesteśmy w KRK to jazda do hotelu i nyny. Przed spankiem parę czynności administracyjnych, 2 browarki i jakoś ok 1 w nocy się zasnęło.
5 rano, dzwoni budzik. Pora wstać. Jakoś nie mamy weny na szybkie zrywanie się wyrek ponieważ już wiadomo, że większość nie przyleci. Jedyne co miłe to potwierdzony jest nadal Ił96 i Tu134.
Chwilę przed 7 rano trafiamy na taras widokowy. Tam spotykamy kolegów z EPKK Spotters. Rozbijamy swoje stanowiska pracy i czekamy na wieści jakie przekazuje wszystkim dziennikarzom Airliner. Zbliża się lądowanie Casy o numerze bocznym 021. Telewizor ustawiony na TVN24 mówi, że to delegacja a trumny pary prezydenckiej przylecą za ok 30 minut. Wspólnie stwierdzamy, że TVN24 się myli ponieważ Casa 021 startowała z WAW i jest to w dodatku jedyna szara Casa. Dziennikarze na tarasie zastanawiają się czy posłuchać spotterów i nadać komunikat, że właśnie siadła Casa z trumnami pary prezydenckiej czy uwierzyć TVN24 i podać, że to właśnie wylądowała delegacja z WAW. Finalnie dają nam wiarę i podają .... prawdęPo paru minutach w TVN24 pojawia się sprostowanie i informacja, że złe dane podano im z wieży kontroli lotów
No cóż jak babol prasowy to z klasą zwalony na kogoś innego.
Aby wyjazd nie został uznany za stracony postanawiam pobawić się w przekaz online na forum. Połączyłem aparat przez USB do komputera i każde wykonane zdjęcie pojawiało się z automatu na moim dysku. Po przyziemieniu, jak maszyna znikała za drzewami szybko robiłem wstępną obróbkę i wsadzałem fotkę na forum. Finalnie nie dłużej 1 minutę po wykonaniu zdjęcia było one już opublikowane w odpowiednim temacie na forum.
Czy warto było jechać do KRK ? Tak. Poza moim pierwszym Iłem 96 i pierwszą Tutką 134 udało się nam spędzić miły dzień z Krakowskimi kolegami, których znałem od paru lat tylko z sieci. Dzięki Airlinerowi mieliśmy aktualne informacje a na koniec dnia udało się nam zawitać w dobrą miejscówkę na odloty. Wyjazd do POZ troszkę po 17 i po 4,5h byliśmy już "w domu". Odstawiłem Witka do żony a sam w drodze do domu uraczyłem się kebabem i to nie takim zwykłym ale prawdziwym "Berlińskim"Od wielu lat (od 1992 roku) jadam kebab w Berlinie. Budka stała na Tempelhoffie a imbis nazywał się Balli. Dziś to już nie jest budka tylko ładny bar Balli. Na Tempelhoffie to nie jest jeden punkt tylko mają już parę miejsc w Berlinie.
Jeden z pracowników Balli otworzył swoją budkę w poznaniu przy skrzyżowaniu ulic Św. Marcin/ Al. Niepodległości tuż przy Akademii Muzycznej wis-a-wis auli UAM. I właśnie tam jadam ten dobry kebab
Na koniec parę fotek z KRK:
![]()





















